Nawet ci najmniejsi
ludkowie najmarniejsi
nie porzucają nadziei
pną się ku górze
po stromym murze
podobni powojom winogradom
- powój powój
powojowi ludzie
jak wy to robicie
że trwacie i trwacie
po tym gładkim murze
w szalonym uporze
dokąd się wspinacie -
i skąd w każdym gwiazda
podniebnie wyrasta
dokąd z sobą wiedzie
w biedzie i nie-biedzie
blaskiem w sercach łudzi
całkiem szarych ludzi...
Noc taka wierna
Jak czarna suka
Kły jej tylko iskrzą
Szalone gwiazdy
Księżyc o jodłę
Zaczepił rogiem
Trudno mu będzie
Za górę się zaszyć
A na balkonie
Ktoś całkiem blady
Gra sam ze sobą
W otwarte karty
Kierowa dama
Wypadła z talii
Lecz trzeba liczyć
Na pomyślne wiatry
Cicho w uzdrowisku
O tej porze roku
Lokal "Pod Kogutkiem"
Pusty już prawie
Do gości ostatnich
Przysiada się wrzesień
Miasteczko na klucz
Zamknęły żurawie